Zakładki:
Blogi PIN UP
Czytelnia
Forum Pończoszane
Kontakt vintage_girl@gazeta.pl
Magazyny online
Moje aukcje na allegro
O mnie
Polecam
Polskie blogi modowe
Sklepy vintage
Street fashion
Współpraca
Zagraniczne blogi modowe retro i nie tylko

Zapraszam na mój nowy blog!







Free website translation /pub/mm/img/220/55845E6FEB.jpg">


niedziela, 30 września 2012
Dzisiejszy post dotyczący damskich rękawiczek i ich miejsca w historii mody ( głównie tej XX - wiecznej) zainspirowany został listem elektronicznym, który otrzymałam od Anny i Adama, miłośników elegancji i kolekcjonerów rękawiczek vintage.
Zapraszam do lektury wszystkich wielbicieli tych niezwykłych dodatków, którzy nie traktują ich tylko jako "elementu grzewczego".
W czasach sięgających średniowiecza rękawiczki z pięcioma palcami nie były czymś powszechnym. Nosiły je przedstawicielki i przedstawiciele władzy - majętnej szlachty, osoby wpływowe i zamożne. Wykonywano je z materiałów szlachetnych i trwałych. W miarę postępującego rozwoju przemysłu ich produkcja (zwłaszcza materiałowych) pozwoliła na szersze rozpowszechnienie w modzie, czego wyrazem jest wiek XIX, gdzie w zasadzie stały się obowiązkowe wśród pań wychodzących z domu. Od tego czasu rękawiczki skórzane, jako droższe w produkcji i zakupie stały się wyróżnikiem zamożnych i przywiązujących wagę do wyglądu.

Damy preferowały długie rękawiczki sięgające za łokieć noszone do bogatych sukni z odpowiednio skróconymi rękawami. Ówczesny szyk wymagał, aby rękawiczka biała z kozłowej skórki lub zamszu nie była lśniąca i idealnie czysta. Przed jej włożeniem należało ją trochę pognieść. Wieczorowe rękawiczki wykonywano także z czarnej koronki albo czarnego, haftowanego tiulu. Były one długie, sięgały powyżej łokcia i nie miały czubków palców.

Krótsze, ale często również bardzo ozdobne, były codziennym dodatkiem. Panowie także chętnie zakładali rękawiczki do oficjalnych strojów fraków czy garniturów.


Okres międzywojenny to także nieprzerwane pasmo królowania rękawiczek - znamy to już choćby z wielu filmów z tamtych lat. Bardziej kuse suknie w zestawieniu z krótkimi bądź długimi rękawiczkami podkreślały seksapil każdej kobiecej sylwetki. Rękawiczki w tym czasie posiadały przeważnie mankiety bogato zdobione haftami, inkrustacją, malowaniem, plisowaniem, koronką oraz łabędzim puchem. Modę tę zapoczątkowało Grenoble, stolica skórzanych arcydzieł Francji, które pokazane były w Paryżu na Wszechświatowej Wystawie w 1925 roku.

W latach 30. rękawiczki były przeważnie skórkowe. Wieczorem noszono modele duńskie w kolorze beige rose lub gładkie, białe i bardzo długie. Spacerowe były półdługie, przeważnie z zamszu lub gładkiej, matowej skórki. Rękawiczki sportowe robiono ze skórki do prania, gładko stębnowanej, a czasem dziurkowanej na palcach. Popularne były także rękawiczki ze skórki świńskiej tzw. pekary.

W latach 40., a zwłaszcza w 50. za sprawą m.in. Christiana Diora kanon kobiecej mody wprost wymagał założenie rękawiczek. W ciągu dnia królowały białe i kremowe, wieczorem ciemniejsze. Te najpopularniejsze z wełny, droższe z nylonu i skóry. Niemal każda kobieta posiadała wiele par, choćby z chęci zachowania ich czystości. 

Czasy te to epoka stylu Pin-up - "dziewczyny z plakatu" - która ubrana niezwykle seksownie reklamowała różne produkty. Jednym z podstawowych "jej" dodatków były rękawiczki.

 

 Moda na codzienne noszenie rękawiczek niezależnie od pory roku trwała do wczesnych lat 70-tych. Potem niestety ich rola została ograniczona do strony praktycznej - utrzymywania ciepła w chłodniejsze dni. Stan ten trwa w zasadzie do dzisiaj.

Zdjęcie z 1920 roku, nazwisko fotografa nieznane - zdjęcie pochodzi z albumu 1000 Dessous

Zapraszam także do zapoznania się z wcześniejszym wpisem na temat rękawiczek operowych


czwartek, 27 września 2012

Tak jak wspominałam w poprzednim wpisie, mam dla Was konkurs zorganizowany w ramach promocji aplikacji mobilnej blue pocket. Nagrody ufundowały firmy partnerskie współpracujące z aplikacją.

Zadanie konkursowe:

Stwórz kolaż ze stylizacją, z wykorzystaniem odzieży oraz akcesoriów marki Hexeline. W kolażu muszą znaleźć się minimum 3 elementy z najnowszej kolekcji ( wszystkie zdjęcia znajdziecie na stronie marki), pozostałe elementy są dowolne. Jeśli Polyvore nie zasysa wam zdjęc ze strony marki, także na tej stronie znajdziecie kolekcję.

Czas trwania konkursu:

Konkurs potrwa od 27.09 do 19.10.2012 ( do godz. 23:59)

Nagrody:



Miejsce pierwsze: voucher na kwotę 300 zł do wykorzystania w salonie marki Hexeline ( voucher zostanie udostępniony przez aplikację blue pocket)

Trzy pozostałe nagrodzone kolaże: zestawy kosmetyków Lirene Selected Nature o wartości ok. 50 zł ( Lekki krem bioaktywnie nawilżający do twarzy, Bioaktywny tonik kondycjonująco - rozjaśniający, Hydrolipowe mleczko do demakijażu i oczyszczania twarzy i oczu, kosmetyczka)

Regulamin:

Konkurs trwa od 27.09 do 19.10.2012 roku ( do godz. 23.59).

Kolaże należy wysyłać na adres vintage_girl@gazeta.pl wpisując w tytule maila hasło Konkurs

Każda osoba może wysłać więcej niż jeden kolaż

Każda osoba biorąca udział w konkursie musi pobrać na telefon aplikację blue pocket i podać adres mailowy, którego użyła w rejestracji

Jeśli wasz telefon jest zbyt vintage - korzystajcie z telefonów rodziny, chłopaków, dziewczyn czy znajomych.

Nagroda pierwsza - voucher na 300 zł do wykorzystania w salonie Hexelinie, zostanie wysłany za pośrednictwem aplikacji blue pocket

Nagrody pozostałe - zestawy kosmetyków Lirene zostaną wysłane pocztą

Mój przykładowy kolaż z ubrań i dodatków z najnowszej kolekcji Hexeline!





 

07:09, vintage_girl , Konkursy
Link Komentarze (5) »
niedziela, 23 września 2012

Nie jestem zbieraczką kart stałego klienta, ale mam kilka takich, z których bardzo często korzystam. Niestety, nie zawsze mam je przy sobie i choć wiem, że po podaniu nazwiska sprzedawca odszuka mnie w systemie, to czasem mówię automatycznie, że takowej nie posiadam. Gdy kilka dni temu dostałam propozycję zapoznania się z nową aplikacją mobilną Blue Pocket pomyślałam, że jest to fajne rozwiązanie dla miłośników rabatów i kart zniżkowych.

Aplikacja jest bezpłatna, a jej obsługa prosta i intuicyjna. Blue Pocket pozwala nie tylko dodać karty, które posiadamy, ale także pobrać rabaty ze strony głównej. Dodatkowo możemy pobrać na telefon bilety zakupione online i pokazać je w kinie, omijając kolejkę do kasy. Aplikacja ma jeszcze jedną ciekawą funkcję - dzięki geolokalizacji wyszukuje najbliższe promocje i wytycza do nich trasę.

O aplikacji, korzystaniu z niej, rabatach i zniżkach dowiecie się więcej na stronie Blue Pocket.

A już za tydzień będę miała dla Was konkurs, w którym do wygrania będą atrakcyjne nagrody!

17:58, vintage_girl , Konkursy
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 17 września 2012

Na co zwracacie uwagę odwiedzając kogoś po raz pierwszy w mieszkaniu? Ja od razu zerkam na półkę z książkami i jeśli widzę tam znajome nazwiska, od razu wiem, że się dogadamy. Nawet jeśli autorzy niewiele mi mówią, ale regały zapełnione są różnymi woluminami, właściciel lokum otrzymuje od razu duży plus i kredyt zaufania. W dobie wszelkich czytników ( których nie potępiam, bo i one mają swoje zalety), nie wyobrażam sobie sytuacji, że  do kogoś przychodzę i zamiast zapełnionych półek widzę leżący na stoliku dajmy na to Kindle.

Zapach papieru ( czy to nowego czy tego z przeszłością), szelest kartek, piękne wydania - tego nic nie jest w stanie mi zastąpić.

W ostatnim czasie poznałam ciekawe kryminały retro w wydaniu Konrada T. Lewandowskiego. Krajewski jeszcze przede mną!

Arhur C. Clarke, Isaac Asimov i Philip K. Dick to moi bogowie. Ostatnio do tego szacownego grona dołączył Dmitry Glukhovsky. Polecam też książki z cyklu Uniwersum Metro 2033 - trzymają poziom.

Moja słabość - wampiry. Ale te sprzed "Zmierzchu". Wiele książek w moim domu jest im poświęconych. Nie brakuje "Draculi" Brama Stokera, "Miasteczka Salem" Kinga, a także świetnego "Wampira" Marii Janion.

Albumy zamawiam zwykle na prezenty. Ale kilka z nich kupiłam po bardzo atrakcyjnej cenie na brytyjskim Amazonie. "Film Noir", album Dity von Teese czy Gila Elvgrena.

Albumy o kinie to także spora część kolekcji.
Tak samo albumy poświęcone modzie.
Striptease, burleska oraz erotyka - pięknie wydane albumy do przeglądania godzinami.

Zazwyczaj czytam dwie książki na raz. Ostatnio tylko wieczorami. W pociągu jest to zbyt nieekonomiczne. Jestem wówczas w stanie przeczytać całość, a w domu przed snem nie mam siły na więcej niż 10 stron. Książka zostaje na dłużej.

"Pamiętnik pani Hanki" Dołęgi - Mostowicza już przeczytany. A sam autor trafił na listę tych, których twórczość warto poznać bliżej. Biografię Wallis Simpson wciąż męczę - nie jestem nią zachwycona - ani książką, ani samą Wallis.

niedziela, 09 września 2012
Jednym z ważnych punktów Pin Up & Burlesque Party ( po raz kolejny serdecznie zapraszam), która odbędzie się 13 października w łódzkim klubie Luka, będzie pokaz sukienek Lady Carotty. Specjalnie na imprezę szykowane są nowe modele, o których co nieco już wiem, ale nie będę zdradzać niespodzianki i napiszę tylko" będzie wystrzałowo!"
Moja sukienka to model Cru-ella, pięknie dopasowana, z kołnierzem imitującym umaszczenie zebry.
**************************************
Zapięcie z przodu pozwala na pogłębienie dekoltu
W końcu kupiłam pachnące buty Melissa model Patchuli. Na szczęście za pół ceny, bo ich wyjściowa to według mnie gruba przesada.
Sukienka Cru-ella Lady Carotta
Buty - Melissa
Torebka - allegro
16:11, vintage_girl , Nowe w szafie
Link Komentarze (12) »
niedziela, 02 września 2012

O książce "Style Me Vintage" poświęconej stylizacji włosów pisałam już w notce o rolowaniu grzywki.

Postanowiłam wrócić do niej raz jeszcze i przedstawić Wam trzy ciekawe propozycje na fryzury inspirowane stylem retro. Zanim przejdę do książki, pochwalę się jeszcze sukienką zakupioną w jednym z moich ulubionych internetowych second handów Rags&silks. Przepiękny fason ( zwróćcie szczególną uwagę na stójkę i rękawki) i kwiecisty wzór, a do tego jedwab - cudo!

Mam nadzieję, że wrześniowa pogoda dopisze i jeszcze trochę będę mogła się cieszyć sukienką.

Jedwabna sukienka vintage - Rags&silks/chusta - Mohito

Książka jest niedroga ( około 40 zł) i można ją dostać przez internetową księgarnię Amazon.co.uk.

Pudel - fryzura popularna w latach 40. i 50., kojarzycie ją zapewne z Betty Grable. Włosy należy nawinąć na grube wałki, podpiąć na czubku głowy. Niedługo ją wypróbuję!

Victory rolls - upięcie popularne przede wszystkim w latach 40. Moja ulubiona fryzura, którą naprawdę nietrudno wykonać.

Upięcie z wykorzystaniem chusty - szybki sposób na efektowne uczesanie, przydatne zwłaszcza wtedy, gdy włosy nie wyglądają zbyt świeżo ;)